Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
VI

Menu

o mnieksięga gościdodaj mnie33189

Pamiętnik

VI

Ona tam stała. Tak stała tam. Od razu ją poznałem. Te czarne loki zniszczone przez liczne trwałe, paskudny makijaż, krzykliwy i skąpy strój. Stała tam. Mój koszmar, kobieta, która nigdy nie zapomina, bogini seksu (musiałem to dodać)….. Maria. Patrzyła na nas obłąkanym wzorkiem wariatki. Jej przekrwione oczy biegały od lewej do prawej. Poczułem w powietrzu niemiły odór niemytych zębów… Pomimo tego, że wyglądała jak kloszardka ze śmietnika zadrżałem.
- Aha!- krzyknęła wskazując na mnie palcem- to ty! Ja wiedziałam! Wiedziałam, że cię w końcu spotkam!
Nagle poczułem się naprawdę malutki…. Taki tyciutki (chociaż mam ponad 180cm wzrostu). Ale to nieważne ile ma się wzrostu. Przy Marii wszystko się kurczy… no może nie wszystko Za moimi plecami stała cicho reszta rodzinki. Nikt nie odważył się odezwać. W końcu Maria przemówiła:
- Tyle lat na to czekałam! Tyle lat! Przechodziłam przez piekło! Prawdziwe piekło! I to wszystko przez ciebie… przez ciebie Johnatanie!
Yyyy….
- Jasper- wyrwało mi się- mam na imię Jasper
Maria zamrugała szybko.
- A tak… Jasper… mniejsza o to! Z resztą co za różnica jak masz na imię! I tak zapłacisz!! Oj zapłacisz.
- Czego chcesz?- zapytałem starając się, by głos mi nie drżał.
Maria krzyknęła:
- Jak to czego chce? Chce byś oddał mi moje pięć dolców!
Co?! I o to tyle krzyku? Maria chce tylko, bym oddał jej pięć dolarów, które pożyczyłem od niej w 1871r, by kupić parę sznurówek, grzebień i czyste gacie? Gdybym wiedział, że tak bardzo zależy jej na tym to dawno bym jej to oddał.
- Dobra- powiedziałem spokojnie- oddam ci teraz te pięć dolców ok.?
Maria sapnęła.
- Pieniądze albo pojedynek- powiedziała zuchwale.
Sięgnąłem do kieszeni i po chwili stwierdziłem z przerażeniem, że nie mam pieniędzy. Pewnie musiałem je zgubić gdzieś w dżungli. Odwróciłem się do rodziny.
- Macie pożyczyć pięć dolarów?- zapytałem cicho
Zaczęli przeszukiwać kieszenie a ja z sekundy na sekundę byłem co raz bardziej przekonany, że to się nie skończy dobrze.
- Nic- powiedziała Bella
To samo powiedziała reszta.
- Ja mam 50 centów i kapsla- przyznał się Emmett
Nie! Nie! To koniec! Zwykły, najzwyklejszy koniec. Dlaczego? Byliśmy przecież jedną z najbogatszych rodzin w USA a teraz nikt nawet nie miał przy sobie marnych, zasmarkanych, głupich pięciu dolarów!! Maria warknęła.
- A więc pojedynek- powiedziała zgrzytając zębami.
Przymknąłem oczy. Nie miałem wyboru. Nie mogłem wyjść na tchórza. Jednak bałem się. Maria bądź co bądź była naprawdę godnym przeciwnikiem. Bałem się? Co ja mówię! Miałem pełno w gaciach!
- Jasper- powiedziała cicho Alice- wygrasz, na pewno! Dasz sobie radę! Wierzę w ciebie! Kocham cię!
Stanęła na palcach i pocałowała mnie w usta. O tak. Nie ma jak to pocałunek ukochanej przed śmiertelną walką.
- Bracie- zaczął Edward kładąc mi rękę na ramieniu- zawsze ciebie szanowałem. Jesteś naprawdę wielki. Dasz sobie radę, ja to wiem. Wiem także co ci teraz chodzi po myśli.
Zaśmiałem się nerwowo.
- Synu- powiedział Carlisle- zwyciężysz!
Esme nie zdołała nic z siebie wydusić. Gdyby mogła zalałaby się łzami. Uścisnęła mnie tylko.
- Jasper- powiedział Emmett- jeśli przegrasz i zginiesz, to czy mogę zabrać twój komputer i motor? A i jeszcze te fajne gry wojenne i talię twoich kart?
Tak. Kochany Emmett. Zawsze potrafi podnieść wampira na duchu. Nic mu jednak nie odpowiedziałem. Bella wycałowała mnie razem z Nessie. Jacob uścisnął dłoń i bąknął: powodzenia. Odwróciłem się od nich. Nie mogłem już patrzeć na załamaną Alice, która ciągle ściskała mnie za tyłek. Stanąłem naprzeciwko Marii. W myślach odmówiłem jeszcze modlitwę i byłem gotowy.
Maria rzuciła się na mnie z dzikim okrzykiem. Ale nie zdołała nawet zrobić kroku. Przewróciła się o kamień. Leżała przede mną jak długa. Wstała szybko i zatoczyła się. A ja ciągle tkwiłem w miejscu i patrzyłem na nią osłupiały. Maria znowu wrzasnęła i złapała mnie za koszulę. Odepchnąłem ją od siebie z łatwością. Poleciała do tyłu i znowu leżała jak kłoda. Z tyłu Emmett gwizdał i buczał, a ja zastanawiałem się czy to ma większy sens. Nagle Maria poderwała się i niczym strzała rzuciła się na mnie. Objęła nogami moje biodra i wbiła paznokcie w ramiona. Zaczęliśmy się szarpać. Nie mogłem jej zrzucić. Do cholery co jest?!
- To, za te wszystkie lata! Za to, że okazałeś się złodziejem! Wiesz ile razy byłam na skraju nędzy i rozpaczy?- złapała mnie za włosy- JA-CHCĘ-MOJE-PIĘĆ-DOLCÓW!!!!!!!
Z ust poleciała jej piana. Wyglądała teraz jak obcy walczący z predatorem. Złapałem ją i rzuciłem o ziemię. Przeturlała się i znieruchomiała. Stałem oszołomiony. Nie mogłem uwierzyć. Co się stało? Dlaczego ona leży bez ruchu? Czy to jakiś podstęp?
- I co teraz?- zapytał Jacob
Kątem oka dostrzegłem, że Alice drży na całym ciele i łka. Aż tak źle to wyglądało? Otrzepałem ubranie i zerknąłem na Marię. Nadal leżała bez ruchu. Miała otwarte oczy, a z ust ciągle spływała piana.
- Ej to koniec?- zapytał zawiedziony Emmett- a gdzie latające części ciała? Mózg leżący na ziemi, wyrwana wątroba, rozdeptane flaki?
Eeeee….
- Musimy sprawdzić co jej się stało- powiedział powoli Carlisle
Jednak nikt nie miał odwagi do niej podejść. W końcu Emmett podniósł z ziemi suchy patyk i ostrożnie podszedł do nieruchomej Marii. Pochylił się nieznacznie i dźgnął ją w bok. Ruszyła ręką, a Emmett z piskiem cofnął się. Ok. Jestem całkowicie za. Po prostu omińmy ją i pójdźmy dalej.
- Spadamy?- zapytała Bella
Wszyscy skinęliśmy głowami i ominęliśmy nieruchome ciało Marii. Nie mogłem w to uwierzyć. Nawet nie musiałem używać kłów. Pokonałem Marię w przeciągu 30 sekund. Czy byłem z siebie dumny? Cóż… może lepiej nie odpowiem na to pytanie. Alice ciągle szła obok mnie i co chwila łapała za rękę. To musiał być dla niej bardzo duży wstrząs. Szczególnie, że nie przewidziała, że spotkamy Marię. Ostatnio coś mało miała wizji. Może coś się u niej zablokowało, lub zawiesiło? Może potrzebuje naoliwienia? Wszyscy byli bardzo szczęśliwi, że nic mi się nie stało. Tylko Emmett wyglądał na nie co ponurego.
- A już myślałem, że w końcu ujrzę twoją sekcję zwłok- powiedział.
Zachichotałem nerwowo. Świadomość tego, że jednym z marzeń Emmetta (prócz wyprawy do miasteczka porno) jest zobaczenie moich zblazowanych wnętrzności. Emmett miał naprawdę ambitne marzenia.
O świcie ukryliśmy się w pobliskim hostelu. Warunki były dosyć podłe, ale musieliśmy jakoś przetrwać dzień. Zasłoniliśmy okna i usiedliśmy. Emmettowi nie zamykała się gęba.
- Słuchajcie, normalnie wiem co zrobię gdy w końcu uda nam się wrócić do domu!
- Zapewne zabierzesz się za budzik zasilany ziemniakiem- powiedziałem z przekąsem
Emmett pokręcił głową.
- To też. Ale mam genialny plan!- zerknął na Carlisle’a- odkryłem swoje nowe powołanie! Chcę poznać wnętrze człowieka!
- A od kiedy zajmujesz się psychologią?- zapytała Rose
- Czym? Ja chcę poznać co kryje Się pod skórą! No wiecie. Flaki i takie tam.
Boże! Już sobie wyobrażam Emmetta w białych rękawiczkach, grzebiącego w ludzkim ciele. Wyciągał by pewnie każdy narząd po kolei i zasypywał Carlisle’a pytaniami.
- Wiesz, wydaje mi się, ż do nie jest dla ciebie- powiedział spokojnie Carlisle- do tego trzeba mieć doświadczenia i odpowiednie kwalifikacje.
Emmett uśmiechnął się szeroko.
- To w takim razie pójdę na studia! Na medyckinę!
- Medycynę- poprawiła go uprzejmie Esme.
Nagle wyobraziłem sobie Emmetta wśród studentów. Szybko odgoniłem tą myśl. To zbyt absurdalne.
Przez pół dnia Carlisle i reszta próbowali wybić Emmettowi ten dziki pomysł z głowy. Tylko Alice patrzyła na mnie z pożądaniem. Znałem to spojrzenie, bardzo dobrze znałem. Wymknęliśmy się po cichu z pokoju i ruszyliśmy korytarzem, szukając jakiegoś pustego pomieszczenia. W końcu znaleźliśmy tylko składzik na miotły na końcu korytarza. Dobre i to. Zamknęłam drzwi, a Alice natychmiast się na mnie rzuciła. Zaczęliśmy się nawzajem rozbierać. Zabrała się za mój rozporek i pasek u spodni. Pchnąłem ją na ścianę, zrywając z niej bluzkę. Zasypywaliśmy się pocałunkami gdzie tylko się dało. Już mieliśmy zakończyć grę wstępną i przejść do konkretu, gdy nagle drzwi otworzyły się z hukiem. Stali w nich Rosalie i Emmett trzymając się za ręce. Rose spojrzała ze zdziwieniem na mnie i Alice.
- Wy też?- zapytała
Poczułem się strasznie głupio. Szczególnie, że miałem opuszczone do kolan spodnie i prawie zdjęte bokserki. Emmett zaśmiał się tubalnie.
- Hahahaha!
- I z czego rżysz?- zapytałem wściekły
- Bo… bo…- wyjąkał Emmett dławiąc się śmiechem- bo…. Nie mogę!
Zaczął tarzać się ze śmiechu, niczym psychopata. Ogarnęła mnie fala złości i wstydu. Szybko z powrotem założyłem spodnie, a Alice naciągnęła bluzkę.
- Nie przejmujcie się- powiedziała Rosalie- on zawsze tak reaguje. A teraz nie może.
- Ale czego?- zapytała Alice
Ale chyba nigdy nie będzie nam pisane dowiedzieć się, dlaczego Emmett nie może. Oczywiście i tak się dowiemy, ale o tym później.
Wróciliśmy do pokoju, niespełnieni i niezadowoleni z czołgającym się Emmettem. A tym czasem znowu zapadł zmierzch. Opuściliśmy hostel i udaliśmy się na północ, by dotrzeć do większego miasta i po prostu znowu załapać się na jakiś lot. Oczywiście zgubiliśmy drogę. To było do przewidzenia. Emmett musiał po drodze zajrzeć do opuszczonego kibla. Sam nie wiem co go tak do tego ciągnie. Rosalie uważa, że jej mąż w poprzednim życiu czyścił i montował kible, ale historia Emmetta jest bardziej zawiła niż wam się wydaje. Emmett nigdy nie miał w domu kibla. Załatwiał się w wykopanej za domem dziurze i biegał dookoła stodoły ze spuszczonymi spodniami i zwisającym gównem. Potem zasiadał do posiłku. Oczywiście nie mył rąk. To taka rodzinna tradycja u niego była. Teraz dopiero zauważyłem, ile łączy Emmetta i Jacob’a. Jacob również biega po lesie z gołą dupą, ale podciera się liśćmi. Boże! Ale o czym ja rozmyślam? Tak, wspólnie na nowo odkrywamy historię ludzkiego życia Emmetta.
Edward i Jacob wspierali się o coś. Zaciekawiło mnie to. Zacząłem ich słuchać.
- Nie Jacob- mówił Edward- nie uważam, że bieganie nago po lesie jest podniecające. Wręcz przeciwnie. Uważam, że jest bardzo niestosowne.
Jacob prychnął.
- Ale jakie przyjemne! Sam kiedyś spróbuj! Przewietrzysz sobie narządy płciowe. Po co się myć, jak można pohasać nago i swobodnie!
Edward zamknął oczy.
- Mam nadzieję, że nie zamierzasz biegać nago po lesie z moją córką, gdy dorośnie.
- Dlaczego?
Edward zazgrzytał zębami.
- Bo to jest złe Jacob. Złe. Po to są ubrania, by z nich korzystać!
- Why?
- Ponieważ zasłaniają one wstydliwe części ciała.
- Why?
- Bo żyjemy w XXI wieku, gdzie obowiązuje noszenie ubrań.
- Why?
- Ponieważ nie można biegać nago! Można nabawić się jakiegoś syfa.
- Why?
Edward zaczął tracić cierpliwość. Nagle na horyzoncie pojawił się kolejny kibel. Emmett zawył z radości i podbiegł do niego. Wyrwał spróchniałe drzwiczki i przyjrzał się klozetowi. Stał tak z pięć minut po czym wycofał się, nabrał powietrza w płuca i rzekł aktorskim głosem:
- asta la Vista kibello Teksasso!
Po czym kopnął budkę, a ta stoczyła się z górki. Wszyscy staliśmy zszokowani. Tylko Jacob poruszył się nieznacznie.
- Why?- powiedział
Ale tak naprawdę nikt nie wie co siedzi w głowie Emmetta. Nawet Edward nie do końca go rozszyfrował. Ba! Sam Emmett nie wie co myśli. Gdyby wiedział, wszystko wyglądało by inaczej.
- Skąd u ciebie taka znajomość języka hiszpańskiego?- zapytałem
Emmett podrapał się po głowie.
- Oglądałem terminatora.
Tak. To dużo wyjaśnia.
O świcie dotarliśmy do Dallas, stolicy Teksasu. Teraz czekał nas tylko lot do domu, ukochanego domu. Jednak ta historia nie kończy się, tak jak powinna. Po drodze na lotnisko złapał nas pewien narwany facet z mikrofonem. Za nim biegł zdyszany kamerzysta z kamerą na ramieniu.
- A oto zwycięscy na najbardziej nocnych dziwaków! Brawo! Wygraliście! A nagrodą jest udział w teleturnieju poznaj swoją familię! Nie musicie wysyłać sms-ów!
Coś mi się wydaję, że jeszcze dłuuugo będziemy wracać do domu…….
CDN.





No i tak jest oto następny odcinek. Muszę z przykrością poinformować was, że rozdziały będą się ukazywały teraz rzadziej ponieważ niestety mam na to coraz mniej czasu. Ale na pewno nie zapomnę o was i nie opuszczę tego bloga .. żebyście sobie nie myśleli. Dziękuję wam za te wszystkie miłe komentarze. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Cieszę się, że wam się podoba. :)
Do następnego.




Jeżeli ktoś chciałby być informowany o nowych
odcinkach niech wpisze w księdze wpisów swój numer
gadu-gadu .
Niestety nie mam czasu, żeby informować was
poprzez komentarze . Przepraszam .

Proszę wpisujcie numery do księgi nie
w komentarzach !


edie 1/03/2009 17:05:51 [Powrót] Komentuj



Zapraszam do siebie na nowy rozdział.
Liczę na twój szczery komentarz ;).
Pozdrawiam
RedLady 13/03/2009 19:25:14
| brak www IP: 93.105.97.18

Nie pohamowałam się i przeczytałam xDD
Rena 12/03/2009 21:27:04
| brak www IP: 83.26.2.222

Dobra... Jak są spoilery z 4 części, to najpierw doczytam ją do końca (a stara mi niedawno zabrała "Zmierzch", którego nie doczytałam, a byłam na 360, około, stronie). Ale chętnie zabiorę się za tego bloga troszkę później ^_^. Żeby nie zapomnieć, dodaję do fav. xD
Rena 12/03/2009 13:54:52
| brak www IP: 83.26.2.222

No to nowa notka ^^
Kelly 11/03/2009 21:40:11
| brak www IP: 81.190.237.46

Ja-pie-rni-cze!
Zajebiste!
Kelly 11/03/2009 17:41:10
| brak www IP: 81.190.237.46

phahaha. xd ale sie uśmiałam. :P
inspiracja. 8/03/2009 17:05:58
| brak www IP: 83.7.164.127

Witam! Świetny i ciekawy blog. Bardzo mi się podoba. Dodaję do ulubionych. Zapraszam do mnie. Będzie mi miło jeśli także dodasz mnie do ulubionych.
Pozdrawiam ; *
Kate 7/03/2009 20:42:52
| brak www IP: 79.191.253.9

Łosz kukułka! Hehe! Ty to masz talent!
Lily Cullen 4/03/2009 17:18:20
| brak www IP: 62.87.191.97

Cześć! Czytałam wszystkie odcinki twojego opowiadania! Tak się składa, że piszemy właśnie scenariusz do parodii "Zmierzchu" spodobała nam się ta akcja z:
"Fak it ju" ^^ Chciałybyśmy ją wykorzystać w naszej parodii. Zważając na twoje prawa autorskie pytamy o pozwolenie.
GG: 204987
Mad_Duo 2/03/2009 19:07:21
| brak www IP: 83.24.16.212

hej masz supcio bloga i naprawde zajebiste opowiadania pozdro
Rosalie 2/03/2009 16:03:15
| brak www IP: 78.8.116.72


Podstrona: *1* / 2

Archiwum

2010 Sierpień 2009 Listopad Październik Wrzesień Sierpień Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń

Szablon

zrobiła Yzoja, wiecej szablonów zobaczyć można w Mieście Kreowania Snów.